Obsługiwane przez usługę Blogger.

Królowa Siódmej Dzielnicy

by - lipca 06, 2020


Oto historia wspaniałej, niesamowitej kobiety. Donna Karan, królowa Nowego Jorku, pierwsza dama amerykańskiej mody, dała kobietom to, czego nigdy wcześniej nie dali im projektujący dla nich mężczyźni. Tym czymś była niezawodna modowa baza, zapewniająca komfort na co dzień i od święta.
fot. The Wall Street Journal
In God We Trust to oficjalna dewiza  Stanów Zjednoczonych. In Woman We Trust było hasłem kampanii wizerunkowej domu mody Donna Karan.  Na fotografiach Petera Lindbergha kobieta w eleganckim żakiecie i perłach składa przysięgę , trzymając dłoń na grubej księdze. W tle majaczy gwiaździsta flaga, obok stoją mężczyźni ( jedni wyglądają na doradców, inni na ochroniarzy). Atmosfera wydaje się niezwykle uroczysta i podniosła.  Wzrok podpowiada nam, że widzimy zaprzysiężenie pani prezydent USA. Nawet jeśli to tylko stylizacja, obraz jest nośny. Dzisiaj, po tylu latach od wykonania tych zdjęć wydają się one piękne, ale i naturalne - kojarzące się zdecydowanie bardziej z reportażem aniżeli z sesją modową. Od czasu, gdy powstały, wiele mądrych kobiet już zdobyło szczyty (nie tylko polityczne), a kilka sezonów fikcji ,,House Of Cards” obaliło wiele mitów funkcjonujących w rzeczywistości. Może gdyby nie takie pozorne małe gesty, jak tamta kampania modowa, musiałoby upłynąć znacznie więcej czasu, żeby doszło do prawdziwej kampanii prezydenckiej pierwszej kobiety ubiegającej się o najwyższy urząd w USA. Donna Karan zawsze dawała siłę kobietom, która pojmowana była jako naturalna pewność siebie, spokój i harmonia. ,,Chodzi o znalezienie spokoju w chaosie , stwierdziła kiedyś. I trudno stwierdzić, czy mówiła bardziej o życiu, czy o modzie.
 







źródło powyższych zdjęć: Vogue.com
Jej życie osobiste bowiem, nie należało do najspokojniejszych.  Miało to swoje odzwierciedlenie w tym, co sama tworzyła. Dlatego, projektując, upraszczała wszystko. Od urodzenia moda była bliska jej sercu – ojciec był wziętym nowojorskim krawcem, matka modelką. Pierwszą ważną pracę Donna ( z domu Flaske) dostała u Anne Klein. Miała uporządkowane życie i studiowała w Parsons Design School, miała pracę i narzeczonego. Ten życiowy porządek trwał krótko. Na swoim przyjęciu zaręczynowym poznała miłość życia, rzeźbiarza Stephana Weissa. Zrobił na niej piorunujące wrażenie. Z wzajemnością.  Zgodnie z wcześniejszym planem, wyszła jednak za mąż za swoją szkolną miłość, Marka Karana. Emocjonalna huśtawka odbiła się na jej pracy. Donna została zwolniona. Jednak Anne Klein zatrudniła Karan z powrotem, a młoda projektantka szybko stała się jej prawą ręką. Klein była chyba jedyną liczącą się wtedy kobietą na amerykańskiej scenie modowej. Europa dużo wcześniej miała Coco Chanel i Elsę Schiaparelli. To one przetarły szlak kolejnym projektantkom. W USA, kraju uparcie podtrzymującym mity o silnych mężczyznach – nie tylko w polityce, ale i w modzie, (zarówno luksusowej, jak i popularnej) – prym wiedli mężczyźni. Geoffrey Bone, Perry Ellis, Bill Blass, Calvin Klein, Ralph Lauren,  Tommy Hilfiger, Kenneth Cole, Michael Kors, Tom Ford, Marc Jacobs – ta lista mogłaby być znacznie dłuższa. Mężczyzn w amerykańskiej modzie jest więc bez liku, kobiet jak na lekarstwo.

Po śmierci Anne Klein jej obowiązki przejęła  Donna. Wraz z Louisem Dell’ Olio przed dekadę projektowali pod marką Anne Klein, a firma rosła w siłę. Były sukcesy mierzone nagrodami, finansami, publikacjami i szacunkiem branży. W ciągu tych lat zdarzyły się rzeczy, które wywróciły do góry nogami życie – prywatne i zawodowe – Donny Karan. Urodziła córkę, rozwiodła się, a po kilku latach poślubiła, wspomnianego już wcześniej, Stephena Weissa. Odkryła też pewien paradoks. Zrozumiała, że choć tworzy ubrania dla kobiet, jej samej trudno znaleźć takie, w których czułaby się i jednocześnie wyglądałaby dobrze.

Gdy zapytała o możliwość wykreowania własnej, odrębnej marki, została zwolniona z firmy Anne Klein po raz drugi. Znalazła inwestora i w 1985 roku pokazała przełomową kolekcję 7 Easy Pieces (siedem prostych elementów), wśród których znalazły się m.in.:  body, marynarka, koszula i spódnica. Można było je łączyć w dowolnych konfiguracjach, tworząc z nich zarówno stroje codzienne, jak i te bardziej formalne.

Body, marynarka, spódnica – osiem godzin w pracy.
Body i spódnica – można pobawić się z dzieckiem.
Body – w sam raz na ćwiczenie jogi.
 
W ten sposób czarna, świetnie skrojona, wygodna, uniwersalna, prosta i mądra - bo pozwalająca oszczędzić czas – kolekcja wyprzedała się w błyskawicznym tempie. Pomysł na bazową garderobę został w następnych latach skopiowany przez wiele innych marek i firm. Jednak jako pierwsza na pomysł tej ,,szafowej esencji” wpadła Karan. Została okrzyknięta mianem królowej:  Siódmej Dzielnicy, Nowego Jorku i mody amerykańskiej, guru wielkomiejskiego stylu. W 1988 roku z myślą o młodych kobietach, takich jak jej córka, Karan stworzyła młodzieżową, bardziej sportową i tańszą markę DKNY. W 1991 roku zaprojektowała pierwszą linię męską, choć niektórzy mówili, że mężczyzna nie założy garnituru z metką damskiej marki. O, jak bardzo się mylili! Dwa lata później została projektantką roku właśnie w kategorii moda męska. 15 garniturów zamówił u niej Bill Clinton, który przez modowych znawców (tak, tak, zgadza się)  jest uznawany za pierwszego nowocześnie ubranego prezydenta Ameryki. Pierwsza dama, Hilary Clinton, miała na sobie sukienkę od Donny Karan podczas pierwszej oficjalnej kolacji w Białym Domu. Zabudowana pod samą szyję kreacja odsłaniała jedynie fragmenty ramion. Sukienka ,,cold shoulder” wzbudziła mieszane reakcje. Jednak ważniejsze jest to, że po 20 latach Hilary Clinton wspominała ją jako jedną ze swoich ulubionych kreacji.
fot. The Guardian
Karan zawsze miała wiele znanych, zaprzyjaźnionych  z nią klientek: Barbrę Streisand, Anjelicę Huston, Demi Moore, Susan Sarandon. Jej dom mody rozrastał się. Pojawiły się torebki, buty, akcesoria, biżuteria, zegarki, okulary i zapachy. Sukcesy zbiegły się z wielką stratą w życiu osobistym projektantki – w 2001 roku zmarł Stephan Weiss. Donna sprzedała firmę, ale pozostała w niej, czuwając nad każdą linią i każdą kolekcją.  Zaangażowała się intensywnie w działania filantropijne, wspierając badania nad rakiem jajnika. Pracowała, podróżowała, poszukiwała wytchnienia i inspiracji w różnych zakątkach świata. W 2007 roku powołała do życia nowy koncept, niezależny od domu mody – Urban Zen. To fundacja filantropijna z komercyjnym zacięciem. Karan daje wędkę i pomaga łowić ryby: wyszukuje rzemieślników i maleńkie manufaktury, m.in. na Bali i na Haiti. Daje pracę miejscowym, a w świecie zachodnim (konkretnie w showroomie w Nowym Jorku oraz online) sprzedaje ich dzieła. Z pieniędzy , które przynosi Urban Zen, finansuje szczytne przedsięwzięcia. Marka ma w swej ofercie ubrania, biżuterię, meble i dodatki do wnętrz. Wszystko ręcznie wykonywane. Karan zawsze pasjonowały wnętrza. Jej nowoczesny, a jednocześnie zmysłowy biało-czarny nowojorski apartament gościł na łamach luksusowych magazynów wnętrzarskich. Karan zaprojektowała też niebanalną zastawę i dodatki dla marki Lenox

W 2015 roku projektantka opuściła stworzony przez siebie dom mody. Mówiono, że Donna Karan bez Donny Karan to jak Manhattan bez taksówek. Taki ruch zawsze wiele zmienia. Jednak jest coś, co mam nadzieję, nie zmieni się jeszcze bardzo długo - że Donna Karan to jedyna Amerykanka, której imię wystarczy, żeby wiadomo było, o kogo chodzi. No –  może oprócz Hilary Clinton.

You May Also Like

0 Comments