Królowa Siódmej Dzielnicy
Oto
historia wspaniałej, niesamowitej kobiety. Donna Karan, królowa Nowego Jorku,
pierwsza dama amerykańskiej mody, dała kobietom to, czego nigdy wcześniej nie
dali im projektujący dla nich mężczyźni. Tym czymś była niezawodna modowa baza,
zapewniająca komfort na co dzień i od święta.
In God We Trust to oficjalna dewiza Stanów Zjednoczonych. In Woman We Trust było hasłem kampanii wizerunkowej domu mody Donna
Karan. Na fotografiach Petera Lindbergha
kobieta w eleganckim żakiecie i perłach składa przysięgę , trzymając dłoń na
grubej księdze. W tle majaczy gwiaździsta flaga, obok stoją mężczyźni ( jedni
wyglądają na doradców, inni na ochroniarzy). Atmosfera wydaje się niezwykle
uroczysta i podniosła. Wzrok podpowiada
nam, że widzimy zaprzysiężenie pani prezydent USA. Nawet jeśli to tylko
stylizacja, obraz jest nośny. Dzisiaj, po tylu latach od wykonania tych zdjęć
wydają się one piękne, ale i naturalne - kojarzące się zdecydowanie bardziej z
reportażem aniżeli z sesją modową. Od czasu, gdy powstały, wiele mądrych kobiet
już zdobyło szczyty (nie tylko polityczne), a kilka sezonów fikcji ,,House Of
Cards” obaliło wiele mitów funkcjonujących w rzeczywistości. Może gdyby nie
takie pozorne małe gesty, jak tamta kampania modowa, musiałoby upłynąć znacznie
więcej czasu, żeby doszło do prawdziwej kampanii prezydenckiej pierwszej
kobiety ubiegającej się o najwyższy urząd w USA. Donna Karan zawsze dawała siłę
kobietom, która pojmowana była jako naturalna pewność siebie, spokój i
harmonia. ,,Chodzi o znalezienie
spokoju w chaosie” , stwierdziła
kiedyś. I trudno stwierdzić, czy mówiła bardziej o życiu, czy o modzie.
![]() |
| źródło powyższych zdjęć: Vogue.com |
Jej
życie osobiste bowiem, nie należało do najspokojniejszych. Miało to swoje odzwierciedlenie w tym, co
sama tworzyła. Dlatego, projektując, upraszczała wszystko. Od urodzenia moda
była bliska jej sercu – ojciec był wziętym nowojorskim krawcem, matka modelką.
Pierwszą ważną pracę Donna ( z domu Flaske) dostała u Anne Klein. Miała
uporządkowane życie i studiowała w Parsons Design School, miała pracę i narzeczonego.
Ten życiowy porządek trwał krótko. Na swoim przyjęciu zaręczynowym poznała
miłość życia, rzeźbiarza Stephana Weissa. Zrobił na niej piorunujące wrażenie.
Z wzajemnością. Zgodnie z wcześniejszym
planem, wyszła jednak za mąż za swoją szkolną miłość, Marka Karana. Emocjonalna
huśtawka odbiła się na jej pracy. Donna została zwolniona. Jednak Anne Klein
zatrudniła Karan z powrotem, a młoda projektantka szybko stała się jej prawą
ręką. Klein była chyba jedyną liczącą się wtedy kobietą na amerykańskiej scenie
modowej. Europa dużo wcześniej miała Coco Chanel i Elsę Schiaparelli. To one
przetarły szlak kolejnym projektantkom. W USA, kraju uparcie podtrzymującym
mity o silnych mężczyznach – nie tylko w polityce, ale i w modzie, (zarówno
luksusowej, jak i popularnej) – prym wiedli mężczyźni. Geoffrey Bone, Perry
Ellis, Bill Blass, Calvin Klein,
Ralph Lauren, Tommy Hilfiger, Kenneth
Cole, Michael Kors, Tom Ford, Marc Jacobs – ta lista mogłaby być znacznie
dłuższa. Mężczyzn w amerykańskiej modzie jest więc bez liku, kobiet jak na
lekarstwo.
Po śmierci Anne Klein jej obowiązki
przejęła Donna. Wraz z Louisem Dell’ Olio przed dekadę projektowali pod marką Anne
Klein, a firma rosła w siłę. Były sukcesy mierzone nagrodami, finansami,
publikacjami i szacunkiem branży. W ciągu tych lat zdarzyły się rzeczy, które
wywróciły do góry nogami życie – prywatne i zawodowe – Donny Karan. Urodziła
córkę, rozwiodła się, a po kilku latach poślubiła, wspomnianego już wcześniej,
Stephena Weissa. Odkryła też pewien paradoks. Zrozumiała, że choć tworzy
ubrania dla kobiet, jej samej trudno znaleźć takie, w których czułaby się i
jednocześnie wyglądałaby dobrze.
Gdy zapytała o możliwość wykreowania własnej,
odrębnej marki, została zwolniona z firmy Anne Klein po raz drugi. Znalazła
inwestora i w 1985 roku pokazała przełomową kolekcję 7 Easy Pieces (siedem prostych elementów), wśród których znalazły
się m.in.: body, marynarka, koszula i
spódnica. Można było je łączyć w dowolnych konfiguracjach, tworząc z nich
zarówno stroje codzienne, jak i te bardziej formalne.
Body, marynarka, spódnica – osiem godzin w
pracy.
Body i spódnica – można pobawić się z
dzieckiem.
Body – w sam raz na ćwiczenie jogi.
W ten sposób czarna, świetnie skrojona,
wygodna, uniwersalna, prosta i mądra - bo pozwalająca oszczędzić czas –
kolekcja wyprzedała się w błyskawicznym tempie. Pomysł na bazową garderobę
został w następnych latach skopiowany przez wiele innych marek i firm. Jednak
jako pierwsza na pomysł tej ,,szafowej esencji” wpadła Karan. Została
okrzyknięta mianem królowej: Siódmej
Dzielnicy, Nowego Jorku i mody amerykańskiej, guru wielkomiejskiego stylu. W
1988 roku z myślą o młodych kobietach, takich jak jej córka, Karan stworzyła
młodzieżową, bardziej sportową i tańszą markę DKNY. W 1991 roku zaprojektowała
pierwszą linię męską, choć niektórzy mówili, że mężczyzna nie założy garnituru
z metką damskiej marki. O, jak bardzo się mylili! Dwa lata później została
projektantką roku właśnie w kategorii moda męska. 15 garniturów zamówił u niej
Bill Clinton, który przez modowych znawców (tak, tak, zgadza się) jest uznawany za pierwszego nowocześnie
ubranego prezydenta Ameryki. Pierwsza dama, Hilary Clinton, miała na sobie
sukienkę od Donny Karan podczas pierwszej oficjalnej kolacji w Białym Domu.
Zabudowana pod samą szyję kreacja odsłaniała jedynie fragmenty ramion. Sukienka
,,cold shoulder” wzbudziła mieszane reakcje. Jednak ważniejsze jest to, że po
20 latach Hilary Clinton wspominała ją jako jedną ze swoich ulubionych kreacji.
![]() |
| fot. The Guardian |
Karan zawsze miała wiele znanych,
zaprzyjaźnionych z nią klientek: Barbrę
Streisand, Anjelicę Huston, Demi Moore, Susan Sarandon. Jej dom mody rozrastał
się. Pojawiły się torebki, buty, akcesoria, biżuteria, zegarki, okulary i
zapachy. Sukcesy zbiegły się z wielką stratą w życiu osobistym projektantki – w
2001 roku zmarł Stephan Weiss. Donna sprzedała firmę, ale pozostała w niej,
czuwając nad każdą linią i każdą kolekcją.
Zaangażowała się intensywnie w działania filantropijne, wspierając
badania nad rakiem jajnika. Pracowała, podróżowała, poszukiwała wytchnienia i
inspiracji w różnych zakątkach świata. W 2007 roku powołała do życia nowy
koncept, niezależny od domu mody – Urban Zen. To fundacja filantropijna z
komercyjnym zacięciem. Karan daje wędkę i pomaga łowić ryby: wyszukuje
rzemieślników i maleńkie manufaktury, m.in. na Bali i na Haiti. Daje pracę
miejscowym, a w świecie zachodnim (konkretnie w showroomie w Nowym Jorku oraz
online) sprzedaje ich dzieła. Z pieniędzy , które przynosi Urban Zen, finansuje
szczytne przedsięwzięcia. Marka ma w swej ofercie ubrania, biżuterię, meble i
dodatki do wnętrz. Wszystko ręcznie wykonywane. Karan zawsze pasjonowały
wnętrza. Jej nowoczesny, a jednocześnie zmysłowy biało-czarny nowojorski
apartament gościł na
łamach luksusowych magazynów wnętrzarskich. Karan zaprojektowała też niebanalną
zastawę i dodatki dla marki Lenox.
W 2015 roku projektantka opuściła stworzony
przez siebie dom mody. Mówiono, że Donna Karan bez Donny Karan to jak Manhattan
bez taksówek. Taki ruch zawsze wiele zmienia. Jednak jest coś, co mam nadzieję,
nie zmieni się jeszcze bardzo długo - że Donna Karan to jedyna Amerykanka,
której imię wystarczy, żeby wiadomo było, o kogo chodzi. No – może oprócz Hilary Clinton.










0 Comments