This must be the place. CBGB & OMFUG
Hilly Kristal był wielkim fanem muzyki. Organizował koncerty, próbował zostać menedżerem, sam trochę śpiewał. W 1973 roku otworzył mały klub CBGB w dość paskudnej części Dolnego Manhattanu, przy 315 Bowery. Chciał w nim co wieczór organizować koncerty artystów grających country, bluegrass i blues, jednak wszystko potoczyło się inaczej. W Nowym Jorku mało kto chciał słuchać country czy bluesa, a na dodatek okolica, w której działał CBGB, była wyjątkowo podła.
![]() |
| fot. 6sqft.com |
![]() |
| fot. The New York Times |
Dokładna nazwa klubu brzmiała CBGB & OMFUG, co w swobodnym tłumaczeniu oznacza: „Country, Blue Grass, Blues i inne rodzaje muzyki dla lekkodusznych żarłoków”. W normalnym znaczeniu „żarłok” (Gormandizer) to osoba jedząca dużo i łapczywie, jednak tutaj, jak twierdził Hilly Kristal, założyciel klubu, chodziło o „łapczywych pożeraczy muzyki”. Żaden z rodzajów muzyki zawarty w nazwie tak naprawdę nigdy nie był tutaj grany. Zamiast tego klub stał się kluczowym miejscem koncertów dla grup wykonujących gatunki punk i new wave. Tutaj zostały odkryte takie zespoły jak Blondie, Talking Heads czy Ramones. Z ciekawostek - w 1990 roku grał tu też polski zespół Perfect.
Ale - "CBGB" to nie tylko kawałek muzycznej historii. To także okazja, aby spojrzeć na ówczesny Nowy Jork, miasto tak inne od współczesnego, balansujące na granicy bankructwa, podupadłe, tonące w śmieciach i patologiach, z których narodził się punk rock.W historii Nowego Jorku Bowery miała zawsze złą reputacje, ale w latach 70-tych to zdecydowanie nie było miejsce uznawane za bezpieczne.
Narkotyki, prostytucja, morderstwa były na porządku dziennym. Tylko dwa budynki dalej od CBGB znajdował się tak zwany „hol samobójców” – miejsce w którym okoliczni mieszkańcy prostytutki, narkomani popełniali samobójstwa łykając truciznę bądź skacząc z dachu (nie do końca wymarzone miejsce na klub muzyczny, ale w końcu jak punk, to punk).
Jeżeli ktoś znalazł się na samym dnie, to mieszkał właśnie na Bowery Street, nie było gorszego miejsca w Nowym Jorku. Jednak - wbrew rachunkowi prawdopodobieństwa i wbrew samej dzielnicy (albo może właśnie dlatego?) CBGB przyciągał tłumy.
Samo CBGB było zatęchłą norą. Wystrój klubu był dość prosty. Tylko bar i scena. Z czasem wszystkie ściany zostały pokryte graffiti oraz naklejkami z nazwami zespołów ledwo widocznymi spod brudu. CBGB najbardziej znane było ze swoich toalet … które były delikatnie mówiąc przerażające, bardziej obrzydliwych nie było chyba w całym mieście (Toalety w CBGB były na tyle znane ze dwa lata temu, kiedy MET zorganizował wystawę poświęconą punkowi w Stanach, muzeum odtworzyło właśnie te elementy wnętrza klubu. I tak można było je oglądać w muzeum na tym samym piętrze gdzie znajdują się obrazy najbardziej znanych malarzy renesansu...). Kristal serwował w klubie potrawę Hilly's chilli, przy której gotowaniu kucharz na ramieniu trzymał szczura, a do garnka wpadał np. popiół z papierosów. Jednak na swoją legendę CBGB, zwane też po prostu CB, zapracowało nie jakością jedzenia, lecz muzyki.
W kolejce do występu w CBGB swojego czasu zaczęły się ustawiać głównie młode, gitarowe kapele tworzone przez 20-latków w skórzanych kurtkach i poszarpanych dżinsach. Hilly Kristal był otwarty na propozycje zespołów wykonujących nową muzykę (pod warunkiem że grały własne utwory, a nie covery).
"Zaczęliśmy grać w CBGB, bo w tym czasie nie było żadnego innego miejsca w Nowym Jorku, w którym moglibyśmy występować" - wspominała Patti Smith.
Zaczęło się w marcu 1974 roku od grupy Television. Zgodnie z miejską legendą członkowie grupy przechodzili koło klubu, kiedy Hilly Kristal stal na drabinie i naprawiał neon. Television błagało aby zagrać w klubie. Hilly nie chciał się zgodzić bo to nie była ani muzyka country, ani blues. I tak Television było pierwszą rockową kapelą, która wystąpiła w klubie. Cztery miesiące później Hilly zgodził się na koncert innej grupy z Queens. Zgodnie z tym co sam napisał, nie była to najlepsza grupa. Ich solista wyglądał dziwnie, instrumenty psuły się ciągle, w czasie koncertu członkowie grupy kłócili się ze sobą. Ale pomimo tego Hilly zdecydował się ich wspierać. I tak Ramones stali się jedna z najbardziej znanych grup rockowych w Stanach, definiując brzmienie amerykańskiego rocka. Kolejna grupa, która grała w CBGB i chyba najbardziej znany absolwent klubu to oczywiście Blondie z charyzmatyczną Debbie Harry na czele.
CBGB miało tylko jedną zasadę dla zespołów które grały w klubie: musiały wykonywać przede wszystkim własną muzykę. Nie organizowano koncertów zespołów wykonujących wyłącznie covery, niemniej jednak, jak się okazało, większość zespołów zazwyczaj grała podczas występu jeden lub dwa nie swoje kawałki.
Z czasem Bovery przestało być już obskurną okolicą, Dolny Manhattan uległ gentryfikacji, CBGB przestało pasować do otoczenia. Czynsz klubu został podniesiony z 600 dolarów miesięcznie do 19,000 dolarów miesięcznie. Pomimo zbiorek pieniędzy, poparcia muzyków i aktorów, klubu nie udało się uratować. W 2006 roku właściciel uniemożliwił Kristalowi przedłużenie umowy wynajmu i CBGB zostało zamknięte. Ostatni koncert w historii CBGB zagrała Patti Smith 17 października 2006 roku. Pod koniec wieczoru, wokalistka odczytała publiczności listę nazwisk zmarłych artystów, związanych z "CBGB". Hilly Kristal zmarł w 2007 roku po długiej chorobie nowotworowej.
W 2007 roku, na ulicy Bowery, w dawnej siedzibie "CBGB" sklep swojej sieci otworzył projektant mody męskiej John Varvatos.
| źródło powyższych zdjęć: chutegerdeman.com |
Projektant obiecał uszanować spuściznę CBGB i większość pokrywającego ściany toalety graffiti zostało zachowane, wraz z ulotkami z 1983 roku z programem koncertów na dziesięciolecie istnienia klubu znalezionymi za ścianą.
Postanowiono też przekształcić aleję znajdującą się na tyłach dawnej siedziby klubu na promenadę spacerową. Cheetah Chrome, gitarzysta Dead Boys, powiedział wówczas "New York Post": "Gdyby ta aleja potrafiła mówić...Ona widziała wszystko. Manhattan sprzedał swoją duszę nadzianym panom".
I tak oto CBGB, pomimo swojego smutnego zakończenia, stało się synonimem rockowego klubu z prawdziwego zdarzenia i na stałe przeszło do historii muzyki jako legendarne miejsce narodzin punka i jednych z najważniejszych kapeli naszych czasów. Legenda o CBGB wciąż jest żywa, a każdy prawdziwy fan muzyki będzie pamiętać o tym - na swój sposób - wyjątkowym miejscu, pomimo tego, że przeszło już ono do historii.













0 Comments