Od
ponad 40 lat walczy z tabu i wyrywa modę z posad konwenansów. Marynarze i
tatuaże, silne
kobiety, których nie uciskają ładne gorsety, popkultura, tradycja i sztuka -
Jean Paul Gautier zszywa te odległe światy, tworząc wielką modę. Czas potwierdza,
że jego wizja wciąż się spełnia.
Gdy mały Jean Paul marzył o dżinsach, rodzice
odmówili mu, uznając je za strój pospolity i nieelegancki. W modzie muszą przecież (szczególnie we Francji) obowiązywać
pewne zasady. Gdy kilkanaście lat później syn przyprowadził do domu swojego
chłopaka, państwo Gaultier zaakceptowali związek od razu, bo w miłości wszystko
może się zdarzyć. Jean Paul nie musiał walczyć o miłość, ale z całych sił
zawalczył o wolność w modzie. W Paryżu zawsze istniał kod, co jest szykowne, a
co nie. Wszystkie te sztywne teorie, uwsteczniające, paraliżujące i blokujące
rozwój”, mówił podczas jednego z wywiadów. On postanowił kwestionować, to co
inni uznawali za modne. Jego ubrania to tylko rzeczy, a jednak przesuwają
granice tolerancji i poszerzają nasze horyzonty; dzięki nim znikały kolejne
tabu. Za swą wywrotową postawę szybko został okrzyknięty enfant terrible.
Moda jest jednak przekorną matką i kocha takie „okropne” dzieci bardziej niż te
przeciętne. Gdy JPG wkraczał w dorosłość, kobiety paliły staniki, a gorsety
można było zobaczyć w rewii albo w sex-shopie. On wyciągnął gorset ze śmietnika
modowej historii, na który wyrzuciła go Coco Chanel, nadał mu jednak nowe
znaczenie.
![]() |
| for. Fashion Gone Rogue |
Z bieliźnianego skrawka zdjął odium
podległości i sexshopowej, tandetnej estetyki. Jego gorset nie ma nic wspólnego
z symbolem ucisku czy zniewolenia kobiet. Wręcz przeciwnie, stał się symbolem
siły i wyzwolenia, także seksualnego. Pierwszy model projektant stworzył w 1981
r., osiem lat później rozsławiła go królowa popu, Madonna. Zanim jednak do tego
doszło, jego pomysły były często postrzegane jako perwersyjne. Ale nawet laik
dostrzeże, że owa rzekoma perwersja nigdy nie była i nie jest wymierzona
przeciwko kobietom. JPG uwielbia kobiety - są jego muzami. ,,Wychowywałem się w świecie silnych, mądrych
kobiet, czasem silniejszych od mężczyzn. Szybko zrozumiałem, że są bardzo
interesujące" , mówił.
W dzieciństwie mnóstwo czasu spędzał z babcią. Nauczyła go szyć. W jej szafie zobaczył boa i gorset. Razem oglądali mnóstwo programów i mały Jean Paul zakochał się bez pamięci w teatrze i rewii. Tancerki w kabaretkach, gorsetach i pióropuszach rysował nawet podczas lekcji. Jak można się było spodziewać, wymierzono mu za to karę, ale na szczęście szkoła nie była w stanie zniszczyć klarującej się pasji. Miał 18 lat, kiedy jego rysunkami zachwycił się Pierre Cardin. Jean Paul Gaultier był krótko jego asystentem. Pracował też dla Esterela i Patou. Bardzo szybko zrozumiał jednak, że chce w modzie powiedzieć coś zupełnie innego. Nie zniechęcił go nieudany debiut w 1976 r. Niezwykle twórczy, energiczny i zdeterminowany, pracował po prostu ciężej. Wielkim wsparciem był jego partner, Francis Menuge, ten sam chłopak, którego kiedyś przedstawił rodzicom.
W dzieciństwie mnóstwo czasu spędzał z babcią. Nauczyła go szyć. W jej szafie zobaczył boa i gorset. Razem oglądali mnóstwo programów i mały Jean Paul zakochał się bez pamięci w teatrze i rewii. Tancerki w kabaretkach, gorsetach i pióropuszach rysował nawet podczas lekcji. Jak można się było spodziewać, wymierzono mu za to karę, ale na szczęście szkoła nie była w stanie zniszczyć klarującej się pasji. Miał 18 lat, kiedy jego rysunkami zachwycił się Pierre Cardin. Jean Paul Gaultier był krótko jego asystentem. Pracował też dla Esterela i Patou. Bardzo szybko zrozumiał jednak, że chce w modzie powiedzieć coś zupełnie innego. Nie zniechęcił go nieudany debiut w 1976 r. Niezwykle twórczy, energiczny i zdeterminowany, pracował po prostu ciężej. Wielkim wsparciem był jego partner, Francis Menuge, ten sam chłopak, którego kiedyś przedstawił rodzicom.
Gaultier rzucił jeszcze co najmniej kilka wyzwań
światu mody i zbiorowej tolerancji. W 1985 r. na wybiegu pojawili się
mężczyźni, których Francuz Ubrał w spódnice zainspirowane szkockimi kiltami. To
był duży szok. Bo moda, ta haute couture, była i jest francuską chlubą, ale
wtedy, kiedy jest nobliwa. Wielka moda zawsze była tworzona z myślą o pięknych,
bogatych, dobrze urodzonych i raczej po to, żeby z perspektywy zwykłych
śmiertelników piękni, bogaci i doskonale ubrani wyglądali na bogów. Snobizm był
tylko jednym z wielu panujących w świecie mody „-izmów”. Przez dekady trawiły
go rasizm, ageizm, kult smukłego ciała. Jean Paul Gaultier swoimi wyborami
przełamywał tabu w modzie i wykraczał poza ciasne ramy kanonów — wśród nich i
tego urodowego, panującego na wybiegach. Zapraszał modelki albinoski, staruszki,
piegowate, wytatuowane, androgyniczne, o pełnych kształtach, niewysokiego
wzrostu. Twierdzi, że choć nie był modowym niewiniątkiem, szokowanie nie było
jego celem. Przyznaje, że być może to on był najbardziej zszokowany -
nietolerancją odbiorców.
Od początku pracował na miano projektanta
rebeliantów, odrzuconych, zmarginalizowanych, wyróżniających się. Jego styl
doceniali artyści, uwielbiały go gwiazdy o wyrazistym wizerunku. Dla Madonny
zaprojektował kostiumy na trasę Blonde Ambition. Etatowa skandalistka końca XX
w. ubrana w gorset ze stożkowym stanikiem śpiewała „Like a Virgin" i
„Material Girl". Był rok 1990. Zawodowo Jean Paul Gaultier rozkwitał,
prywatnie przeżywał wielką tragedię — zmarł jego ukochany. Razem żyli i
prowadzili firmę przez 15 lat. Projektant napisał tuż po jego śmierci: Francis
+ Jean Paul = Jean Paul Gaultier. Przyznał niedawno, że chciał wtedy rzucić
wszystko. Może uratował go pracoholizm. Adwokat mniejszości i piękna
odmienności wyczuwał nadchodzące zmiany być może za wcześnie, żeby ktoś w nie
od razu uwierzył. Charyzmatyczny wizjoner o wyrazistym wizerunku (krótkie blond
włosy i koszulka w marynarskie paski, podobna do tej, w jakiej uwieczniono
Picassa) nie zmieniał jednak frontu. Talent i godne pozazdroszczenia techniki
krawieckie zawiodły go do domu mody Hermès. Przez siedem lat był dyrektorem
kreatywnym marki, tworząc jednocześnie kolekcie dla swojego domu mody.
Jako dziecko był telemaniakiem, wyrósł na
kinomana, a kino pokochało wizie dorosłego Gaultiera. Stworzył niebanalne
kostiumy do trzech filmów Pedro Almodóvara, pracował z reżyserem i malarzem Peterem Greenawayem i wykreował niezapomniane kostiumy
do filmu ,,Piąty element" Luca Bessona. Jego talent docenia także świat
teatru i rewia. W 2016 r. stworzył aż 500 misternych kostiumów do wielkiej
rewii. Jean Paul Gaultier ma też na koncie linię mebli i dodatków dla słynącej
z wyrafinowanego luksusu marki Roche Bobois oraz pięć kolekcji tkanin i tapet
dla świetnej, również francuskiej, firmy Leličvre. Pracowity buntownik pokazuje,
że poza kanonem i utartymi szlakami istnieją rzeczy piękne, a na pewno
prawdziwsze i mniej banalne. Bez trudu trafia do mas, co nie jest normą w
świecie wielkich krawców. Kwestionując snobizm, współpracuje z markami masowymi
(m.in. z Coca-Colą, z marką Target czy Kusmi Tea). To, co
projektował ponad 30 lat temu, wtedy wydawało się szokujące i surrealistyczne.
Ale ta wizja ziściła się. Być może zmienił na zawsze więcej, niż jesteśmy w
stanie dostrzec dziś. Wciąż pracuje niestrudzenie, bo w modzie pozostało (co
najmniej) kilka tabu do przełamania.



