Obsługiwane przez usługę Blogger.

Kobiety muzyki alternatywnej

by - lutego 17, 2023

Muzyka alternatywna to gatunek, który nie należy do łatwych do zdefiniowania. W najprostszym rozumieniu obejmuje on wszystko to, co poza głównym nurtem. Tylko co tak naprawdę nim jest? Współcześnie jest to zagadnienie płynne, bo gdy wydawać by się mogło, że w muzyce stworzone i wymyślone zostało już wszystko, artyści stale potrafią zaskoczyć nas czymś nowym, na co nigdy przedtem nie wpadł nikt inny. Muzyka zmienia się w zawrotnym tempie i trudno za nią nadążyć. Jednak bez względu na to jak obecnie wygląda muzyczna scena alternatywna, nie można nie wspomnieć o najlepszej dla jej rozwoju dekadzie – latach 90. I nie można też zapominać o tym, jak wielką siłą okazała się w niej rola kobiet i muzyki, którą stworzyły. W dzisiejszym artykule przedstawię Wam pięć albumów artystek i frontmanek, które stworzyły podwaliny dla dalszego rozwoju muzyki alternatywnej, a ich wpływy, mimo upływu lat, wciąż są obecne w twórczości innych artystów i artystek. 

Alanis Morissette – Jagged Little Pill (1995)

Nieco zapomniana już współcześnie Alanis w latach 90. była ikoną, inspiracją i nowym głosem pokolenia, nową idolką, których wtedy tak potrzebowała scena muzyczna, zwłaszcza ta amerykańska. Mawia się, że do trzech razy sztuka; to powiedzenie sprawdziło się dla komercyjnego sukcesu, który dosięgnął Alanis dopiero przy jej trzecim studyjnym albumie. 33 miliony sprzedanych kopii, 4 nagrody Grammy i tytuł najlepiej sprzedającego się debiutu w historii muzyki rockowej są dowodem na sukces, jaki osiągnęła w swojej muzycznej karierze. Morrisette pokazała wrażliwość w muzyce w nowym, świeżym wydaniu i to ogromna siła tego albumu, a w połączeniu z intrygującą mieszanką ambitnego, klimatycznego rocka, folku, hip hopu w warstwie rytmicznej i przebojowych melodii, płyta stała się pozycją kultową. Single takie jak „Ironic”, "You Oughta Know" czy "Perfect" weszły na stałe do kanonu klasyków muzyki lat 90. i wciąż stanowią inspiracje dla pokolenia nowych artystów i artystek.

Bikini Kill – Pussy Whipped (1993)

Na początku lat 90. nikt jeszcze nie przypuszczał tak wielkiego sukcesu grupy Bikini Kill w USA. Niby świat, szczególne ten zachodni, wydawał się być już trochę oswojony z niewygodą i otwartością na eksperymenty, w końcu minęły już czas hippisowskich ruchów z lat 70., oraz złota era muzyki punkowej, a jednak nadal pewne chwyty wciąż zdawały się pozostawać niedozwolone. Sprawy nie ułatwiała też sytuacja polityczno-społeczna i konserwatywne, niesprzyjające kobietom i im prawom rządy Ronalda Reagana. Nic jeszcze nie wskazywało na to, czy cały ruch riot grrrls łączący punkową estetykę z feministycznym wydźwiękiem w ogóle się sprawdzi. Debiut Bikini Kill mógł zatem w najlepszym wypadku okazać się kompromitacją, a w najgorszym totalną katastrofą. Grupa została przyjęta bardzo entuzjastycznie, ciesząc się największą popularnością wśród amerykańskich studentek w stanie Waszyngton; pokazała inną stronę muzyki alternatywnej, łącząc szaloną energię muzyki punkowej z wzmacniającym przesłaniem solidarności i buntu. I chociaż cały ruch riot grrrls ostatecznie nie przetrwał próby czasu, pozostała po nim wspaniała muzyka.

Fiona Apple – Tidal (1996)

Zawsze lubię powtarzać, że jak na ironię, nikt, absolutnie nikt nie robi lepszej muzyki i nie pisze piękniejszych tekstów od zbuntowanych dziewczyn, robiących wszystko po swojemu. Debiutancki album Fiony Apple przedstawił światu ujęcie rocka alternatywnego bez żadnych warstw ochronnych. Szczere teksty, wypełnione spektrum emocji po brzegi, a do tego eksperymentalne brzmienie sprawiły, że album Tidal został okrzyknięty płytą-zjawiskiem. Twórczością Fiony w późniejszych latach inspirowały się rzesze artystek muzyki alternatywnej z późniejszego okresu na czele z Angel Olsen, Bat for Lashes czy Lorde.

 

Hole – Live Through This (1994)

Trudno wyraźnie stwierdzić, czy grupa Hole ma więcej fanów czy przeciwników. Wszystko za sprawą budzącej od samego początku skrajnych emocji postacią Courtney Love, liderki grupy. Kontrowersje wokół tego, drugiego z dorobku Hole, albumu zdawały się nie mieć końca. 1994 rok stał się końcem pewnej epoki. Samobójcza śmierć Kurta Cobaina, męża Courtney, przez wielu jest wykazywana za początek końca ery grunge’u, najpopularniejszego i najbardziej wpływowego nurtu w muzyce ostatniej dekady XX wieku. 12 kwietnia 1994, zaledwie tydzień po tym tragicznym dla świata muzyki i popkultury wydarzeniu, ukazał się drugi studyjny album Hole. Wydaje się jednak, że po latach jest on doceniany bardziej, niż w chwili ukazania. Można debatować nad postacią Courtney i nad wkładem Hole w rozwój rocka alternatywnego, ale nie można odmówić grupie determinacji w dążeniu do muzycznego sukcesu. Poza tym, czy istnieje drugi taki zespół? I druga taka liderka? ;) 

PJ Harvey – To Bring You My Love (1995)

Album, który dostał to wszystko: sukces komercyjny, zachwyt krytyków, jeszcze większe uwielbienie ze strony fanów. Niezliczona ilość pochwał. Obecność w rankingach najlepszych i najbardziej przełomowych albumów 1995 roku. Miano jednej z najważniejszych płyt lat 90. Polly Jean na swojej trzeciej studyjnej płycie zabrała to, co wszyscy już znali z muzyki alternatywnej i przestawiła to w zupełnie nowej formie. I zrobiła to, jak wszystko inne, we własnym stylu. To nie jest przyjemna płyta, to album, w którym schodzi się głęboko do najciemniejszych zakątków kobiecej egzystencji. Jej surowy, gitarowy styl wkomponował się we wzbierającą falę grunge’u pierwszej połowy lat 90. I choć muzycznie była od grunge’u daleko, dzieliła z nią tendencję do szczerości, bezkompromisowości i autentyczności. To nie jest przyjemny album, słychać w nim ból, ale i jakieś tajemnicze ciepło. Daje poczucie, że nawet w najtrudniejszych chwilach zawsze znajdzie się miejsce na tworzenie pięknej i kojącej muzyki.

 

 

You May Also Like

0 Comments