Obsługiwane przez usługę Blogger.

BUNTOWNIK Z WYBORU

by - września 25, 2024

Odkąd na początku XX w. filmowcy zaczęli zjeżdżać do Hollywood, a wytwórnie odkryły to miejsce z idealnymi warunkami do robienia zdjęć, nic nie stało na przeszkodzie, aby ta mistyczna kraina stała się mekką i symbolem amerykańskiego kina komercyjnego. To właśnie tam wykreowali się zmysłowa Marylin Monroe, męski Humphrey Bogart, zabawny Charlie Chaplin oraz piękna Elizabeth Taylor. Zaczęły też powstawać gwiazdy wielkiego formatu, takie jak Natalie Wood czy Marlon Brando. Wcześniej, bo 8 lutego 1931 roku urodził się człowiek, który został dwukrotnie pośmiertnie nominowany do Oskara. Przyjmował postawę niemieszczącą się w ramach ówczesnych norm społecznych - był zwyczajnym buntownikiem. A dla buntowników los ma zawsze dwie rzeczy – miejsce w historii i niełatwe życie. 

James Dean. fot. ultimavoce.it

Jego życiowe motto brzmiało: „Marz, jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj, jakbyś miał umrzeć dzisiaj”. Urodzony 8 lutego 1931 roku na prowincji w Marion w stanie Indiana, mówił o sobie, że jest wieśniakiem. Jako 9-latek został osierocony przez matkę, z którą był bardzo zżyty. To właśnie jej, miłośniczce poezji i teatru, zawdzięczał swoje drugie imię – Byron, i pociąg do sztuki. Mildred Wilson Dean zachęcała małego Jamesa do lekcji gry na skrzypcach i tańca oraz występów w szkolnym teatrzyku. Po tym traumatycznym zdarzeniu ojciec postanowił, że mały James zamieszka z wujostwem na farmie w Fairmount w stanie Indiana. James w szkole uczył się niezbyt dobrze, brał za to udział w konkursach recytatorskich i był członkiem kółka aktorskiego. W 1949 roku wyjechał do Kalifornii i zamieszkał ponownie z ojcem i jego drugą żoną. Zaczął uczęszczać na prawo w Santa Monica College, a później na Uniwersytet Kalifornijski w Los Angeles. Szkołę porzucił ostatecznie w 1951 roku, by, na przekór ojcu, studiować aktorstwo.

Choć ojciec nie chciał zrozumieć, że jego syn ma talent, szybko dostrzegli i docenili to ludzie z branży filmowej. James Dean po raz pierwszy pojawił się w telewizji w roku 1950 w reklamie Pepsi. Na swoim koncie miał również udział w kilku serialach wyprodukowanych przez CBS: „The Web”, „Studio One” i „Lux Video Theater”. Oprócz kilku występów w programach telewizyjnych, zagrał leż w trzech głośnych filmach, ukazujących najważniejszą cechę aktora – autentyczność. Nie musiał odgrywać kogoś, kim nie był, gdyż urodzony pod szczęśliwą gwiazdą grał postacie, które stanowiły odzwierciedlenie jego samego. Wkrótce okazało się, że nawet tak mały dorobek filmowy mógł ukształtować skromnego, lecz charyzmatycznego człowieka oraz uczynić go hollywoodzką legendą. Stworzył dziedzictwo wrażliwego, udręczonego outsidera, które wywarło wpływ na pokolenia aktorów, muzyków i artystów na całym świecie.

Dean szlifował swój kunszt także występując na Broadwayu. Wtedy po raz pierwszy został bardziej dostrzeżony. Znajomi pomogli mu dostać się do „Actors Studio”, gdzie pod okiem samego Lee Strasberga i z Marlonem Brando u boku uczył się aktorstwa metodycznego. Połączyła ich nie tylko przyjaźń, lecz także romans. Brando wywarł też wielki wpływ na Deana, który zaczął naśladować zarówno sposób jego gry aktorskiej, jak i ubierania się. James dostrzegał wiele podobieństw w życiorysach swoich i Marlona. Choć w późniejszych latach ich drogi się rozeszły, Dean do końca życia darzył Brando sympatią, czego nie można powiedzieć o Marlonie, który najprawdopodobniej obraził się na Deana za to, że ten sprzątnął mu rolę sprzed nosa. Chodziło o zagranie postaci Caleba Traska, samotnika i buntownika w adaptacji powieści „Na wschód od Edenu” Johna Steinbecka. Dean odegrał w filmie rolę syna, starającego się zdobyć uznanie i miłość ciągle niezadowolonego z niego ojca. Właśnie za tą rolę w 1955 roku Amerykańska Akademia Filmowa nominowała pośmiertnie Deana jako najlepszego aktora pierwszoplanowego. Była to pierwsza oficjalna pośmiertna nominacja w historii. 

W "Na wschód od Edenu", fot. Warner Bros

 Najsłynniejszy film Jamesa Deana to bez wątpienia „Buntownik bez powodu” z roku 1955. Ciekawostką jest, iż w zdjęciach próbnych wziął udział nie Dean, lecz sam Marlon Brando, który ostatecznie nie dostał angażu do żadnej z ról. Wreszcie Dean zagrał u boku Natalie Wood, a reżyserem został Nicholas Ray. Obraz przyniósł młodemu aktorowi ogromną popularność, a sam film został okrzyknięty symbolem buntu dla pokoleń nastolatków. Postać Jima Starka była przełomowa. Wcześniej nikt nie stworzył bohatera, z którym nastolatki mogłyby się utożsamiać. W filmie ukazano konflikt pokoleniowy, poszukiwanie własnego miejsca i autorytetu w dynamicznie zmieniającym się powojennym amerykańskim społeczeństwie. Do tego ta produkcja utrwaliła charakterystyczny look Deana, w którym zagościły dżinsy, obcisły biały T-shirt oraz nastroszone włosy. Także wygląd stał się, obok wielkiego talentu, częścią jego osobowości.

Ostatnie dzieło z udziałem Deana ukazało się dopiero kilka miesięcy po śmierci aktora. W „Olbrzymie” wcielił się w postać bogatego potentata naftowego. lecz znacznie starszego niż w poprzednich filmach, dlatego zmuszony został do zafarbowania włosów na siwo. Zagrał u boku takich gwiazd, jak Elizabeth Taylor i Rock Hudson. „Olbrzym” to druga produkcja, za którą otrzymał pośmiertną nominację do Oscara.

W "Buntowniku bez powodu", 1955. fot. IMDb

W "Olbrzymie", fot. Getty Images

Dean uwielbiał imprezowy styl życia. Ale jego największą miłością były sportowe samochody, m.in. wyścigowe Porsche 550 Spyder, które nazywał Małym Łajdakiem (ang. Little Bastard). Wielu fanów twierdziło, że ciążyła nad nim pewna klątwa.

Brytyjski aktor Alec Guinness przepowiedział aktorowi śmierć za kierownicą Spydera. – Jest godzina 22, piątek, 23 września 1955 r. Jeśli wsiądziesz do tego samochodu o tej samej porze w przyszłym tygodniu, będziesz martwy – miał mu powiedzieć. Zdziwiony James Dean podobno się roześmiał, zaś Guinness, sam zaskoczony swoimi słowami, przeprosił, nie mając pojęcia, że okażą się one samo spełniającą się przepowiednią. James Dean zginął 30 września 1955 roku wskutek obrażeń odniesionych po zderzeniu z jadącym z naprzeciwka Fordem. Miał zaledwie 24 lata. Został pochowany na Park Cemetery w Fairmount.

Jamesa Deana od samego początku kojarzono z pewnymi cechami, którymi obdarzał swoje postaci filmowe. Był odważny, szedł pod prąd i nie znosił udzielać wywiadów Swoją tajemniczością prowokował, ale i zachwycał. Nie bał się wyrażać emocji, słabości, a momentami rozpaczy, dzięki czemu był jeszcze bardziej autentyczny, a zarazem inspirujący. Tak samo jak dzisiaj, cechy młodej gwiazdy trafiały przede wszystkim do ówczesnej młodzieży, która poprzez nieokrzesany image i buntowniczość utożsamiała się z każdą wartością, przedstawianą przez Deana w jego rolach, ale i w życiu prywatnym.

James Dean przez cale swoje życie próbował chować się w swojej skorupie buntownika. Nie do końca jest znana jego orientacja seksualna. Niektórzy twierdzą. że był gejem, lecz nie brakuje relacji świadków w jego kontaktach z kobietami. Istniały także podejrzenia, że wszystkie doniesienia o biseksualnej orientacji aktora były jedynie manipulacyjnym zabiegiem w jego karierze i potwierdzeniem jego sprzeciwu wobec wartości społecznych.

Mimo maski nałożonej na twarz, zarówno jako Caleb Trask w „Na Wschód od Edenu", jako Jim Stark w „Buntowniku bez powodu", Jett Rink w ,Olbrzymie", czy w końcu rzeczywisty James Dean, kreował się na tę samą zagubioną, lecz spragnioną miłości osobę. Wielu uważa, że gdyby nie tragiczna śmierć, Dean przyćmiłby popularnością wielu innych gwiazdorów. Przedwczesna śmierć uczyniła go jednak wiecznym, a legenda największego buntownika w Hollywood pozostaje wciąż żywa.

You May Also Like

0 Comments